krótki post o bratniej duszy...

 

                    “Nie ma przypadkowych spotkań dusz.” – Sheila Burke

                                                                    selfie Bytom, 12.1o.2o25

Czy wiesz Wszechświecie, że dzisiaj „zrobiła mi dzień” moja bratnia dusza. 
Tak. Nowo poznana. 
To absolutnie fascynujące i niewiarygodne, że jakimś sposobem, niemalże przypadkiem [Ona powiedziała, że nie ma przypadków, a ty Wszechświecie dobrze o tym wiesz. Przyznaj, że knułeś, aby nas ze sobą spotkać]. 
Więc ni stąd , ni zowąt, spotykasz na swojej drodze drugiego człowieka, który okazuje się być Twoim „duchowym klonem”- myśli tak samo, czuje, rozumie świat, ma takie same potrzeby, wrażliwość, estetykę, czyta podobne książki, czuje tę samą energię, wierzy w to samo...

To nie do uwierzenia?

       Tak, to trudne do uwierzenia, bo widzisz Wszechświecie, tego nie da się zrozumieć. To po prostu trzeba poczuć.  I poczujesz od razu. Po pierwszym wypowiedzianym słowie, zdaniu... Może być nawet telefonicznie...

    Bratnia dusza, wiesz, to osoba, z którą czujesz głęboką, natychmiastową więź i jakby pokrewieństwo. 

Czujesz, że rozumiecie się zarówno werbalnie, jak i niewerbalnie. 

Czujesz natychmiastowe i intensywne braterstwo bytów. A podczas rozmowy okazuje się, że macie dużo więcej podobieństw... nawet w życiowych wyborach...

    Spotkanie bratnich dusz jest tak przepotężną energią, że dogłębnie porusza – duszę, wrażliwość, całą człowieczą aurę... 

I daje coś, czego nie potrafię opisać...

Jestem ci wdzięczna Wszechświecie, za każdą chwilę dzisiejszego dnia!

Napisz, mój miły Czytelniku, czy masz? spotkałeś? albo czekasz dopiero na spotkanie bratniej duszy? A może nie wierzysz w ich istnienie?

                                        Z pozdrowieniami

                                                                                                                                                         - pola





Komentarze

  1. Oczywiście, że istnieją bratnie dusze. Niestety, często przebywają bardzo daleko od nas.... i nigdy ich nie spotkamy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, tak też być może... Ale wspaniale Stokrotko, że czujesz, że gdzieś jest ta Twoja bratnią dusza na pewno... Choćby bardzo daleko... Pozdrawiam Cię ciepło :)

      Usuń
  2. Wierzę i spotykałam nie raz, nie zawsze tez są na zawsze.
    Takie spotkania są niesamowite.
    Zdjęcie przepiękne! serdeczności, Polu:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... Takie spotkania są niesamowite i bardzo piękne, Jotko. Ale, owszem, życie czasem weryfikuje trwałość takich relacji. Pozdrawiam Cię ciepło :)

      Usuń
  3. Oczywiście, że nie raz dane mi było doświadczyć pokrewieństwa dusz... ale siostrzanego. W moim przypadku zdecydowanie dotyczy to kobiet. To nadawanie na tych samych falach, to zrozumienie bez zbędnych słów... to przepiękne doświadczenia w relacji z drugim człowiekiem. Stąd m.in. moje wybory autorów blogów. Z największą przyjemnością bywam tam, gdzie to porozumienie dusz jest niemal intuicyjne, a wrażliwość na świat i ludzi dominująca.
    Posyłam Polu uściski i pozdrowienia...
    Anita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To piękne Anitko, co piszesz. Miło mi, że mój blog też jest na Twojej liście. Twoje komentarze są bardzo przemyslane i insirujęce. Dużo dobrego na każdy dzień, Pola

      Usuń
  4. To niesamowite, jak Wszechświat potrafi spleść ludzkie drogi we właściwym momencie. Cudownie, że miałaś taki dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Kochana WIS! Dlaczego mi nie napisałaś więcej, że to TY?... Wróciłaś do blogowania? Zaraz zajrzę do Ciebie :* Gorąco pozdrawiam...

      Usuń
  5. Polinko, oczywiście, że są bratnie dusze, już dawno Ania Shirley to stwierdziła 🌹❤️😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anuśko Kochana! Ile je Was tutaj mam wspaniałych, bliskich mi niezwykle! Dodajecie mi skrzydeł, ale mam wyrzuty sumienia, że nie jestem w stanie być systematycznie [czyli na czas] na Waszych blogach. Ściskam Ciebie najserdeczniej! :*

      Usuń
  6. Zaglądałam tu i zaglądałam, ale ostatnio już coraz rzadziej... Zastanawiałam się co się u Ciebie dzieje, jak tylko spoglądałam na Twoją Rudą - czyli często. W sierpniu obiecałaś dłuższy mail... Ale czekałam cierpliwie. Aż tu gdzieś u innych zobaczyłam Twój komentarz jeden, potem drugi. Postanowiłam ponownie zajrzeć do Ciebie. No i JESTEŚ. Bardzo się cieszę.
    Wszak kiedyś napisałaś, że mamy w sobie coś wspólnego. Czasem zdarzało się, że poruszałyśmy podobne tematy prawie w ten sam sposób... Przypadek? Chyba nie... Polu, wierzę, że Ty też tak myślisz. Jak dobrze, że stanęłaś kiedyś na tej mojej wirtualnej drodze.
    Pozdrawiam uśmiechem słońca w kropelkach deszczu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście Ismeno, nie ma przypadków. Dobrze, że Ruda przypomina Ci o mnie. Jeśli nie piszę, napisz proszę i wiedz, że to nie tak, że nie chcę, tylko brakuje mi czasu. Jesteś mi bardzo bliska! :*
      Ściskam Cię mocno!

      Usuń
    2. Miło mi Polu, że tak myślisz o mnie. I ja nie mam czasu na maile. Ale mamy przecież tutaj komentarze.
      Pozdrawiam serdecznie z moich zielonych stronek

      Usuń
  7. To prawda, że czujemy od razu z kim nam po drodze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak pięknie to opisałaś, Pola.
    Czytając ten post, aż czuć tę energię – lekkość, wzruszenie i coś bardzo prawdziwego, choć nienazwanego. Wierzę, że takie spotkania nie są przypadkiem, nawet jeśli przychodzą „ni stąd, ni zowąd”. To momenty, które zostają w duszy na długo i przypominają, że jesteśmy połączeni bardziej, niż nam się wydaje.
    Tak, spotkałam bratnią duszę… i dokładnie tak jak piszesz – tego się nie rozumie, to się po prostu czuje.

    Pozdrawiam i serdeczności ślę 🥰

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! Jakie to piękne, co napisałaś! Dziekuję...

      Usuń

Prześlij komentarz

Bardzo serdecznie dziękuję za wizytę :) Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz :)