To nie do uwierzenia?
Tak, to trudne do uwierzenia, bo widzisz Wszechświecie, tego nie da się zrozumieć. To po prostu trzeba poczuć. I poczujesz od razu. Po pierwszym wypowiedzianym słowie, zdaniu... Może być nawet telefonicznie...
Bratnia dusza, wiesz, to osoba, z którą czujesz głęboką, natychmiastową więź i jakby pokrewieństwo.
Czujesz, że rozumiecie się zarówno werbalnie, jak i niewerbalnie.
Czujesz natychmiastowe i intensywne braterstwo bytów. A podczas rozmowy okazuje się, że macie dużo więcej podobieństw... nawet w życiowych wyborach...
Spotkanie bratnich dusz jest tak przepotężną energią, że dogłębnie porusza – duszę, wrażliwość, całą człowieczą aurę...
I daje coś, czego nie potrafię opisać...
Jestem ci wdzięczna Wszechświecie, za każdą chwilę dzisiejszego dnia!
Napisz, mój miły Czytelniku, czy masz? spotkałeś? albo czekasz dopiero na spotkanie bratniej duszy? A może nie wierzysz w ich istnienie?
Z pozdrowieniami
- pola

Oczywiście, że istnieją bratnie dusze. Niestety, często przebywają bardzo daleko od nas.... i nigdy ich nie spotkamy...
OdpowiedzUsuńOoo, tak też być może... Ale wspaniale Stokrotko, że czujesz, że gdzieś jest ta Twoja bratnią dusza na pewno... Choćby bardzo daleko... Pozdrawiam Cię ciepło :)
UsuńWierzę i spotykałam nie raz, nie zawsze tez są na zawsze.
OdpowiedzUsuńTakie spotkania są niesamowite.
Zdjęcie przepiękne! serdeczności, Polu:-)
Hmmm... Takie spotkania są niesamowite i bardzo piękne, Jotko. Ale, owszem, życie czasem weryfikuje trwałość takich relacji. Pozdrawiam Cię ciepło :)
UsuńOczywiście, że nie raz dane mi było doświadczyć pokrewieństwa dusz... ale siostrzanego. W moim przypadku zdecydowanie dotyczy to kobiet. To nadawanie na tych samych falach, to zrozumienie bez zbędnych słów... to przepiękne doświadczenia w relacji z drugim człowiekiem. Stąd m.in. moje wybory autorów blogów. Z największą przyjemnością bywam tam, gdzie to porozumienie dusz jest niemal intuicyjne, a wrażliwość na świat i ludzi dominująca.
OdpowiedzUsuńPosyłam Polu uściski i pozdrowienia...
Anita
To piękne Anitko, co piszesz. Miło mi, że mój blog też jest na Twojej liście. Twoje komentarze są bardzo przemyslane i insirujęce. Dużo dobrego na każdy dzień, Pola
UsuńTo niesamowite, jak Wszechświat potrafi spleść ludzkie drogi we właściwym momencie. Cudownie, że miałaś taki dzień.
OdpowiedzUsuńMoja Kochana WIS! Dlaczego mi nie napisałaś więcej, że to TY?... Wróciłaś do blogowania? Zaraz zajrzę do Ciebie :* Gorąco pozdrawiam...
UsuńPolinko, oczywiście, że są bratnie dusze, już dawno Ania Shirley to stwierdziła 🌹❤️😘
OdpowiedzUsuńAnuśko Kochana! Ile je Was tutaj mam wspaniałych, bliskich mi niezwykle! Dodajecie mi skrzydeł, ale mam wyrzuty sumienia, że nie jestem w stanie być systematycznie [czyli na czas] na Waszych blogach. Ściskam Ciebie najserdeczniej! :*
UsuńZaglądałam tu i zaglądałam, ale ostatnio już coraz rzadziej... Zastanawiałam się co się u Ciebie dzieje, jak tylko spoglądałam na Twoją Rudą - czyli często. W sierpniu obiecałaś dłuższy mail... Ale czekałam cierpliwie. Aż tu gdzieś u innych zobaczyłam Twój komentarz jeden, potem drugi. Postanowiłam ponownie zajrzeć do Ciebie. No i JESTEŚ. Bardzo się cieszę.
OdpowiedzUsuńWszak kiedyś napisałaś, że mamy w sobie coś wspólnego. Czasem zdarzało się, że poruszałyśmy podobne tematy prawie w ten sam sposób... Przypadek? Chyba nie... Polu, wierzę, że Ty też tak myślisz. Jak dobrze, że stanęłaś kiedyś na tej mojej wirtualnej drodze.
Pozdrawiam uśmiechem słońca w kropelkach deszczu
Oczywiście Ismeno, nie ma przypadków. Dobrze, że Ruda przypomina Ci o mnie. Jeśli nie piszę, napisz proszę i wiedz, że to nie tak, że nie chcę, tylko brakuje mi czasu. Jesteś mi bardzo bliska! :*
UsuńŚciskam Cię mocno!
Miło mi Polu, że tak myślisz o mnie. I ja nie mam czasu na maile. Ale mamy przecież tutaj komentarze.
UsuńPozdrawiam serdecznie z moich zielonych stronek
Ismeno :*******
UsuńTo prawda, że czujemy od razu z kim nam po drodze.
OdpowiedzUsuńTo się czuje, Pat... dziękuję za komentarz.
UsuńJak pięknie to opisałaś, Pola.
OdpowiedzUsuńCzytając ten post, aż czuć tę energię – lekkość, wzruszenie i coś bardzo prawdziwego, choć nienazwanego. Wierzę, że takie spotkania nie są przypadkiem, nawet jeśli przychodzą „ni stąd, ni zowąd”. To momenty, które zostają w duszy na długo i przypominają, że jesteśmy połączeni bardziej, niż nam się wydaje.
Tak, spotkałam bratnią duszę… i dokładnie tak jak piszesz – tego się nie rozumie, to się po prostu czuje.
Pozdrawiam i serdeczności ślę 🥰
Wow! Jakie to piękne, co napisałaś! Dziekuję...
Usuń