Był czas, kiedy rozpoczęłam cykl postów na temat trudnych, czy rzadko używanych pojęć. Kilka dni temu, podczas słuchania jakiegoś podcastu, usłyszałam jedno z takich słów. A że słuchałam w pozycji horyzontalnej, przed snem, nazajutrz kompletnie zapomniałam jakie to było słowo. Pomimo tego, postanowiłam kontynuować cykl. Dziś biorę „na tapetę” pojęcie:
prokrastynacja.
Powiem szczerze, że nie usłyszałam tego terminu ani podczas nauki w liceum, ani podczas pobierania dalszej nauki, nie stosowałam tego pojęcia w mojej edukacyjnej pracy. Pojęcie to wpadło mi w ucho w ciągu ostatnich 4-5 lat dosłownie kilka razy. Na dodatek w internecie. Mniemam zatem, że weszło do naszego języka stosunkowo niedawno.
Wiele osób zamiennie używa go ze słowem „lenistwo”, mimo, że tak naprawdę prokrastynacja i lenistwo to dwa odrębne zjawiska. Zakłada się, że ta "przypadłość" dotyczy 15-20 proc. ludzi dorosłych.
Zgodnie z definicją prokrastynacja to po prostu nałogowe odwlekanie w czasie. Prokrastynacja pochodzi od łacińskiego słowa procrastinatus, które można rozumieć dosłownie jako „odkładać na następny dzień”. Osoba, która prokrastynuje, a więc cały czas odkłada obowiązki na później, nazywana jest prokrastynatorem. Taka osoba ma trudności z narzuceniem sobie dyscypliny i wszystkie swoje obowiązki pozostawia na tzw. ostatnią chwilę. Początkowo to może przynosić ulgę, ponieważ odwlekając zadanie w czasie, przestaje o nim myśleć. Nierzadko mówi wtedy: „zrobię to jutro, kiedy będę mieć więcej energii lub lepszy pomysł”. Jednak gdy zbliża się termin wykonania danego zadania, zaczyna odczuwać stres, napięcie i poczucie winy.
Warto również wspomnieć o tym, że w prokrastynacji mamy do czynienia ze świadomym odwlekaniem. Prokrastynator doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że odkładanie obowiązków na później niesie za sobą negatywne konsekwencje. Mimo tego nie umie się „ogarnąć” [to też stosunkowo świeża „nowomowa”]
Przyczyn prokrastynacji można się dopatrywać w różnych czynnikach. Badania przeprowadzone przez naukowców wykazały, że prokrastynacja częściej dotyczy osób, których rodzice w dzieciństwie byli wobec nich krytyczni, wymagający, kontrolujący oraz jednocześnie chłodni emocjonalnie. Nauka twierdzi też, że na prokrastynację bardziej narażone są osoby, które mają tendencję do zamartwiania się, wyolbrzymiania problemów czy doświadczania negatywnych emocji. Wiele zaburzeń, w tym także zaburzeń osobowości może wiązać się z postawą zwlekającą, dotyczy to większości zaburzeń depresyjnych, a czasami także lękowych takich jak fobia społeczna. Jest też powszechna u osób z ADHD.
To zaburzenie, bardzo często mylone jest ze zwykłym lenistwem. Ale specjaliści orzekli, że to nie to samo. Co różni te dwa zjawiska? Osoba leniwa czerpie przyjemność ze swojego „lenistwa”, nie odczuwa wyrzutów sumienia, stresu ani napięcia w ciele. Prokrastynacja z kolei daje jedynie chwilową ulgę, ponieważ wraz ze zbliżaniem się chwili, gdy wykonana czynność winna zmierzać ku końcowi, prokrastynator zaczyna odczuwać obniżony nastrój, stres, poczucie winy oraz napięcie.
Wywnioskowano, że zachowanie to ma na celu:
Uniknięcie frustracji (przekładane zadanie nie jest tak przyjemne jak to, które wykonujemy, a kara za niewykonanie danego zadania wydaje się bardzo odległa względem natychmiastowej przyjemności, jaką daje zrobienie czegoś innego); chodzi o to, by uwypuklić pozytywne, choć krótkotrwałe, konsekwencje odkładania i uchronić się od złych emocji
Ochronę poczucia własnej wartości: dla prokrastynatora porażka jest podważeniem jego wartości. Tak więc, im mniejsze są szanse na to, że odniesie sukces, tym dłużej zwleka. Ponadto, ponieważ nierzadko są to perfekcjoniści, prawdopodobieństwo, że nie sprostają własnym wymaganiom, jest duże. W rezultacie prokrastynacja prowadzi do „nieudolności” (np. niewystarczające przygotowanie się do egzaminu) dostarczającej wymówek, gdy oczekiwania nie są spełnione.
Sprzeciwienie się innym. Na prośby odpowiada „dobrze”, ale jest to tylko puste słowo nie poparte czynieniem.
Osiągnięcie złudnej świadomości większej mobilizacji do sprostania trudnemu wyzwaniu później lub przeświadczenie, że ma to zostać wykonane perfekcyjnie.
Słowo trudne, ale pojęcie stare jak świat i znane, prawda? Pewnie każdy z nas zna lub znał jakiegoś prokrastynatora... A może sam nim mógłby się czasem nazwać?
Ja mogłabym się nazwać prokrastynatorką [uffff... jakie trudne!], gdy muszę zrobić sprawozdanie finansowe ze zrealizowanego projektu hahaha... Ale z natury jestem do bólu odpowiedzialna, więc boję się, że w ostatniej chwili może się wydarzyć coś niespodziewanego i nie skończę pracy w terminie.
Nie... to nie dla mnie! Więc z tego powodu biorę się do pracy wcześniej, niż później...
Jeśli chcesz wziąć udział w dyskusji, zapraszam :)
Z pozdrowieniami, Polka
Przeważnie jak usłyszę jakieś nowe, pierwszy raz usłyszane słowo, powiedzenie, zdanie to szukam znaczenia. Jak zaczęłam słuchać jednego LegoTubera, często powtarzał, że jest ukontentowany. Dzisiaj już wiem o co Jemu chodzi. Serdecznie pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńhahaha...to słowo akurat i ja sama używam :) Od kontent- zadowolony. Z języka francuskiego pochodzi...
UsuńAle to fantastyczne, że się uczymy przez całe życie...
To akurat termin dobrze mi znany. Mogę dodać, że prokrastynacja często bywa cechą ludzi bardzo inteligentnych, introwertyków ze spektrum autyzmu, no i osób z ADD (takie ADHD bez H czyli bez nadaktywności ruchowej, z której często wyrasta się w wieku dorosłym). Mam w rodzinie taką osobę i doskonale wiem, że jest to osoba bardzo inteligentna, dociekliwa, uporządkowana na pozór, a zarazem mająca problemy z ogarnianiem i organizacją swojego życia, bo ciągle coś dowleka, z czymś nie nadąża, bo zawsze coś ją rozproszy, coś innego umknie uwagi itd.
OdpowiedzUsuńA co do trudnych słówek, to też lubię się ich uczyć, usłyszane nowe słowo wyszukuję w słownikach i staram się je sobie utrwalić. Już w podstawówce uwielbiałam studiować słownik wyrazów obcych, dociekałam skąd dane słówko czy zwrot pochodzi, czytałam ten słownik po kolei jak książkę, a potem często zaglądałam :).
Tak, Małgosiu, najciekawszy jest dla mnie fakt, że przypdłość ta dotyczy także osób wybitnie zdolnych i odpowiedzialnych. A co do studiowania książek naukowych, słowników, encyklopedii, to i ja miałam tę pasję...
UsuńOj, znam to z autopsji. I wiele się zgadza w moim przypadku. Ale ja na szczęście lubię pracować pod presją czasu, więc zawsze się jakoś wykopię.
OdpowiedzUsuńJa też twierdzę, że najefektywniejsza jestem wtedy, gdy mam wiele spraw na głowie...
UsuńProkrastynacja prokrastynacją, ale jaki wystrój wnętrz! 🤩
OdpowiedzUsuńO, MaB dziękuję. To moja pasja :)
UsuńTak słowo niezwykle skomplikowane:)))nie wiem czy można być w połowie prokrastynatorką aż mi się słowo na czerwono podkreśliło:)))bo mam wrażenie że kilka cech które wymieniłaś posiadam:)))Pozdrawiam serdecznie i miłego tygodnia życzę:))
OdpowiedzUsuńReniu, to chyba każdy z nas, choćby po trosze...
UsuńPolu...poznałam to słowo jakieś 4 lata temu, użyła go znajoma , bardzo wrażliwa osoba, poetka, mówiąc o sobie, ta jej cecha nie bardzo jej przypada do gustu i wtedy i ja zrozumiałam, że taka przypadłość i mnie nęka, często waham się, może lękam, że coś mi nie wyjdzie tak jak oczekuję, przedłużam czas stawienia czoła problemom, zadaniom, boję się, że spotka mnie niepowodzenie i wolę tkwić w niepewności , oddalam na jakiś czas o tym co mnie gnębi obiecując sobie , że za dzień , że dwa zabiorę
OdpowiedzUsuńrozwiążę problem....i tak a potem znowu jeden dzień lub dwa...i końcu stawiam czoła sprawie i jeżeli się uda to jestem nieskończenie szczęśliwa...staram się z tym walczyć...
a wiesz, że przeciwieństwo prokrastynacji to prekrastynacja
Zależy jaka waga zadania, to jasne...
UsuńAle powiem Ci, że ja uznaję Ciebie za perfekcjonistkę, więc mało mnie to dziwi :) :) :)
To mnie pocieszyłaś, bo dla mnie to słowo tez okazało się nowym i z niczym mi się nie skojarzyło. Chyba każdy z nas bywa takim osobnikiem, który odwleka pewne czynności, zobowiązania. Niektórzy zwlekają z płaceniem podatków, z opłatami w ogóle, inni z pójściem do lekarza, z nauczeniem się czegoś na pamięć, z nawiązaniem nowej znajomości...
OdpowiedzUsuńSama przekonałam się, że zbytnie odwlekanie nie wychodzi nam na dobre.
Ciekawy cykl:-)
jotka
No pewnie, że każdy. Też tak uważam...
UsuńŚwiadomie odwlekam sprzątanie. Ale to z lenistwa przecież.
OdpowiedzUsuńA temat trudny ale ciekawy.
Serdecznosci Polu :-)
Stokrotka
Ja też, im jestem starsza, tym więcej w sprzątaniu odpuszczam :)
UsuńPodręcznikowy przykład prokrastynatorki, cóż... Ale mam przed oczami afirmację ZRÓB PIERWSZY KROK TU I TERAZ, A DROGA ZACZNIE SIĘ UKŁADAĆ ŁATWO I SPOKOJNIE. Poza tym narzuciłam sobie dyscyplinę, ćwiczę... Polinko, nigdy nie jest za późno na naukę i rozwój, teraz Neville Goddard u mnie na tapecie. Buziaki kochana 💗😘
OdpowiedzUsuńps. Ślicznie wychodzisz na zdjęciach, a tło... cudo 👍
Znam, Kochana Neville Goddarda. Dobry wybór. Trzeba myśleć, a ja tylko takie książki lubię...
UsuńDziękuję :*
🙂👍
UsuńKomentarze w końcu się wczytały, ale po bardzo długim czasie...Przyznaję, że u niektórych osób ciągle słyszę słowo " zaraz", a jego trwanie w czasie zdaje się nie mieć końca... Wiem, że wszelkie zadania najlepiej zrobić najszybciej jak to możliwe, a że nie jestem perfekcjonistką to łatwiej mi z podejmowaniem kolejnych zadań.
OdpowiedzUsuńZrobić i mieć "z głowy" To też często się zdarza. Zależy jednak od wagi zadania... Niektóre wymagają przemyśleń, długiego przygotowania :)
UsuńStaram się nie odwlekać zbyt dużej liczby rzeczy na później, ale nie zawsze mi to wychodzi. Za to kilka moich znajomych z roku otwarcie się do tego przyznaje. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńI to nadaje życiu koloryt, że każdy jest inny :)
UsuńPiękne pierwsze portretowe zdjęcie, aż się prosi wywołać i na ścianę!:)
OdpowiedzUsuńMoją prokrastynację przed wielu, wielu lat pomógł okiełznać najzwyklejsze zeszyt w kratkę formatu a4. Zapisywałam sprawy do zrobienia na każdy dzień i jak nie wykreśliłam wszystkich, to nie kończyłam dnia:) i taki mi się z tego zrobił nałóg, że bez tego notesu nie mogłam już potem funkcjonować i planować;) nadal mam coś takiego, ale już nie pod takim strasznym rygorem. Teraz zdarza mi się coś przepisywać z dnia na dzień;) są to zazwyczaj jakieś drobne sprawy.
Tak też miałam, w czasach, gdy zarządzałam instytucją, pracowałam. Teraz tylko zarządzam organizacją, więc wszystko mieści mi się w telefonie :) Ale to dobry zwyczaj...
UsuńSzczerze Ci powiem, że sama dopiero niedawno się dowiedziałam że jest coś takiego. Kolega użył takiego sformułowania, a ja zaraz sprawdziłam co to znaczy. Okazało się, że także mnie dotyczy ten problem. Często zdarza mi się coś odkładać na kolejny dzień. Czasem ze strachu, bo mam poczucie że to będzie trudne i nie podołam...
OdpowiedzUsuńŚciskam mocno Polu
Kasia Dudziak
No proszę! Kolejna Osoba widzi w sobie takie cechy :)
UsuńPozdrawiam Cię Kasiu!
Nie zetknęłam się dotychczas z tym terminem, więc cieszę się że o tym piszesz. Kiedy mam więcej rzeczy do zrobienia to te najmniej przyjemne odsuwam na sam koniec... Oczywiście jeśli coś wymaga przemyślenia, to nie można tego robić szybko, żeby mieć "z głowy". Sprzątać też nie lubię (ale to już jest przejaw lenistwa). Uściski dla Ciebie :)))
OdpowiedzUsuńZ tym sprzątaniem to jest może nie lenistwo, tylko rodzaj znużenia [ w kółko to samo}, ledwo posprzątasz, a za chwilę od nowa. Echhhh...
UsuńWitaj kapryśnym listopadem Polu
OdpowiedzUsuńCieszę się, że czasem wyjaśniasz znaczenie niektórych słów. Niekiedy za nimi nie nadążamy.
Ja zazwyczaj chcę też odłożyć coś na później. Ale sama myśl o tym, że mam coś zrobić jutro, pojutrze mnie męczy.. Robię więc natychmiast. Ale na Twój długi mail odpowiem później....
Ale już dzisiaj uśmiecham się do Ciebie.
Pozdrawiam ciepło
Hahaha... jeśli Ciebie troszkę znam, to uważam, że jesteś perfekcjonistką. Wszystko rewelacyjnie zorganizowane :) Nawet nowe posty publikujesz w każdy piątek... :) Czy "mówiłam" Ci już, że Cię podziwiam?
UsuńSerdeczności...
Od lat robię wszystko na ostatnią chwilę i cóż, tak mam. Taka jestem i jest mi z tym dobrze. Dwie prace mgr napisałam: jedną w miesiąc, drugą w niecałe trzy tygodnie, z badaniami, ze wszystkim, po 200 stron.
OdpowiedzUsuńWyraz ostatnio bardzo modny, tak to bywa.
Za to Ty - aż miło się patrzy na kobietę nie dość, że mądrą, to jeszcze piękną.
Podziwiam. Wygląda na to, że jesteś bardzo zdolną kobietką :) Szacun wielki!
UsuńDziękuję za miłe słowa i.... zainspirowałaś mnie do napisania posta nt. przyjmowania komplementów. Czy mamy z tym problem, czy nie :)
Serdeczności JoAnno...
Grażynko ♥ ,
OdpowiedzUsuńuwielbiam do Ciebie zaglądać .. wspaniały post, który przeczytałam z ogromną przyjemnością ..już jakiś czas temu poznałam słowo prokrastynacja.. a jest mi bliskie, gdyż znam je z własnej autopsji.. staram się działać i myśleć na luzie, czasem ciężko
mi jest wziąć się w garść i zebrać do kupy ;p .. ależ cudowne jest to, że każdy człowiek jest inny.. jest tak naprawdę ciekawie ..kiedyś byłam perfekcjonistką, posiadam też fobie
i inne 'naleciałości' ale na szczęście potrafię się ogarnąć ze wszystkim.. 😊🍀🍂🍁 💖☕🌸
urocze fotki! ♥
- pozdrawiam gorąco, ślę ogrom cudowności i ściskam mocno :*
I ta umiejętność "ogarnięcia" wszystkiego jest najważniejsza. Różne mamy rytmy pracy, fazy, przyspieszenie. Jakież to indywidualne! Ale najważniejsze są efekty- u Ciebie Aneczko, doskonałe :) Buziaki ******
Usuń