boso

 

To była spontaniczna decyzja. I trzy cudowne dni w Zakopanem z koleżankami z naszego stowarzyszenia. Teraz, gdy zima jest zimą prawdziwą. Każda z nas miała ochotę na mały reset.

I każda uwielbia nasze wspólne wyjazdy pełne kobiecej radosnej energii i mocy.
Takie wspólne wyjazdy dają przestrzeń pełną śmiechu, wsparcia i autentyczności, gdzie można być sobą na wskroś. Znamy się przecież jak przysłowiowe „łyse konie”.

Taki wyjazd to też przestrzeń na regenerację psychiczną. Oderwanie od rutyny, nowe miejsca i aktywności pozwalają „zresetować” głowę, złapać dystans i wrócić z nową energią. I tak też było. Wspólne przeżycia — czyli wędrówki w śnieżnej, bajkowej scenerii Doliny Kościeliskiej, kulig z pochodniami Doliną Chochołowską zakończony imprezą z kapelą góralską, bosska kawa na Gubałówce z widokiem na oświetlony słońcem Giewont- to wrażenia, które zapierają dech w piersiach...

Ale ja nie o tym dziś chciałam...

Chcę opowiedzieć o wrażeniach z codziennej porannej aktywności, którą uprawiałyśmy wspólnie- chodzenie boso po śniegu przy 10- cio stopniowym mrozie. Jeśli tego nie doświadczaliście nigdy, to powiem, że to jest wspaniała sprawa!

Chodzenie boso po śniegu to nie tylko odwaga, ale też sporo korzyści dla ciała i głowy.
Przede wszystkim hartuje organizm, bo od dawna wiadomo, że krótkie, kontrolowane kontakty 
z zimnem wzmacniają odporność i poprawiają reakcję organizmu na niskie temperatury. Taki trening pobudza krążenie, bo naczynia krwionośne intensywnie się kurczą i rozszerzają, co działa jak naturalny „masaż” dla stóp. To taka darmowa  krioterapia :), a stopy robią się gorące na cały dzień :)

Do tego dochodzi aspekt sensoryczny: stopy mają mnóstwo zakończeń nerwowych, więc kontakt ze śniegiem mocno je aktywuje, poprawiając czucie, równowagę i świadomość własnego ciała. No i jest jeszcze głowa — wejście bosą stopą w śnieg wymaga skupienia, odwagi i obecności tu i teraz. Daje poczucie przełamywania własnych barier, zastrzyk endorfin i ogromną radość  po zakończeniu.

To uczucie „tu i teraz”, kiedy zimno nagle wyostrza zmysły, a głowa się wycisza, jest niesamowite. Chodzenie po śniegu potrafi dać taki pierwotny kontakt z naturą — prosty, mocny i bardzo prawdziwy. 

To doświadczenie łatwo zostaje w ciele na długo — jeszcze długo po zejściu ze śniegu czuć lekkość, ciepło i wewnętrzną energię. Totalna magia zimy!

Oczywiście kluczem jest rozsądek: krótko, bez pośpiechu i z uważnością na sygnały organizmu. Ale dobrze wykonane, to doświadczenie potrafi być naprawdę energetyzujące i zaskakująco przyjemne.

A poza tym zima w Tatrach to coś absolutnie magicznego!  Pola

















                                   Kulig w Dolinie Chochołowskiej





Komentarze