gdzie dusza wolna jest...

 





                                            "Nad stawem"- foto z zasobów prywatnych

Moja mantra:

Czerpię z natury i wracam do siebie.
Słońce przypomina mi, że jestem życiem.
Muzyka maluje moje emocje, poezja dodaje barw.
Oddycham rytmem przyrody i pozwalam sobie płynąć.
Moja wrażliwość jest światłem i darem.
Jestem nicią harmonii — i ona daje mi ukojenie.


    Wiesz, jakie mam marzenie? Mam. Chciałabym kiedyś wziąć udział w warsztatach magii słowiańskiej. Gdzieś w głębi duszy czuję, że takie wrażenia są mi potrzebne. Ta moja fascynacja rodzi się z dzieciństwa- opowieści babci, czytanych bajek, strojów ludowych, ceremoniałów, korowodów świątecznych... Do tego dochodzą: umiłowanie wolności, głębokie więzi z naturą, z jej cyklami, fascynacja tajemnicą. Chciałabym doświadczać tańca w leśnej mgle, odkrywać nieznane jeszcze uroki  matki Ziemi. Czuję swoistą więź z dawnym, nierealnym światem... Takim zawoalowanym mgłą. A ja pragnę odkrywać zasłonę między tym, co widzialne, a tym, co odczuwalne.

    Ten dawny świat i dawny porządek powoli zanika. Dzisiaj to algorytmy podpowiadają nam wybory, a tempo życia wyznaczają ekrany. Tym bardziej więc czuję siłę do poznania dawnych rytuałów. Jednak obrzędy słowiańskie, zakorzenione w kulcie natury, cyklach przyrody i pewnej wspólnocie, funkcjonują dziś na marginesie dominującej kultury. 

Czasem rodzi mi się więc pytanie: czy zainteresowanie nimi to jedynie atawizm kulturowy — chęć cofania się do prymitywnych form myślenia — czy może próba odnalezienia czegoś, co w nowoczesności zostało zagubione?

    Atawizm kulturowy sugeruje powrót do form już nieadekwatnych, martwych, pozbawionych sensu w nowych realiach. W tym ujęciu dawne rytuały słowiańskie można postrzegać jako relikt czasów, gdy człowiek nie rozumiał praw rządzących światem i próbował je oswoić poprzez mit, symbol i obrzęd. Dzisiejsza wiedza naukowa nie pozostawia miejsca na wiarę w duchy lasu czy bóstwa burzy, dlatego dosłowne odtwarzanie tych praktyk bywa oceniane jako coś, co nie ma realnego znaczenia. Hmmm...

    Niekoniecznie! Uważam, że świecie globalnym, gdzie tożsamości się zacierają, a tradycje ulegają ujednoliceniu, rytuały słowiańskie stają się znakiem sprzeciwu wobec anonimowości i wypełniają pewien rodzaj pustki.

Co więcej, wiele wartości obecnych w dawnych obrzędach okazuje się zaskakująco aktualnych.

    Szacunek wobec natury, rytm życia podporządkowany porom roku czy wspólnotowy charakter świąt kontrastują z konsumpcyjnym stylem życia i postępującą alienacją jednostki. W tym sensie powrót do rytuału nie jest cofnięciem się, lecz próbą odzyskania równowagi — nie poprzez odrzucenie nowoczesności, ale przez jej uzupełnienie.

Dlatego doświadczanie dawnych kultur może stać się świadomym wyborem, formą refleksji nad własnymi korzeniami i sposobem reinterpretowania przeszłości w świetle współczesnych potrzeb. Ostatecznie to nie sam rytuał decyduje o jego wartości, lecz intencja, z jaką jest praktykowany. Między ślepym powrotem do przeszłości a twórczym dialogiem z tradycją istnieje bowiem zasadnicza różnica — i to właśnie w tej przestrzeni rodzi się żywa kultura.

I ja chciałabym móc doświadczyć kiedyś jej uroku...

                                              Z pozdrowieniami, Pola


💝



Komentarze

  1. Świata słowiańskiej magii i mitów nie znam kompletnie, ale lubię obcowanie z naturą, piękno i tajemnice przyrody.
    Tylko to w zasadzie przynosi ukojenie.
    Jeśli czujesz taką potrzebę, to życzę Ci bardzo, by Twoje marzenie się spełniło:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, natura daje ukojenie... Dziękuję Jotko... miłego dnia!

      Usuń

Prześlij komentarz

Bardzo serdecznie dziękuję za wizytę :) Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz :)