Mój wnuś [5 lat skończy za kilka dni] wczoraj:
E: Babciu, serce to chyba żywi się tym, co człowiek zjada.
Babcia: Tak, a skąd Ty o tym wiesz, kto ci powiedział?
E: Nikt, sam sobie tak pomyślałem...
Babcia: Jesteś bardzo mądry!
Ale babci, oprócz zachwytu nad jego dziecięcą mądrością, przyszła na myśl również strawa dla duszy. I temat na post natychmiast się w głowie pojawił.
Hmmm... Właśnie! Bo jednym z cudownych „pożywień” dla duszy jest natura. A jednym z moich najważniejszych, noworocznych postanowień jest powrót do nordicowych treningów. W miarę wolnego czasu oczywiście, bo dużo mi się w rytmie codzienności pozmieniało.
Więc natura... To lekarstwo skuteczniejsze, niż te ze wszystkich aptek świata! Potrafi wyleczyć, podleczyć, działać profilaktycznie. Przepotężny wpływ ma także na psychikę człowieka.
Bo kontakt z naturą to coś więcej niż zwykłe przebywanie na świeżym powietrzu. To doświadczenie, które działa na człowieka głęboko — często ciszej niż słowa, ale intensywniej niż się spodziewamy. Wystarczy chwila w lesie, nad wodą czy wśród gór, by psychika zaczęła się wyciszać, a myśli układać w spokojniejszy rytm.
Wybieram więc drogę w „stronę słońca” to nie znaczy nic innego, jak podążanie ku bliskości natury. Taktowanie jej jako przewodnika i sprzymierzeńca duszy. Wyjście z zamkniętych przestrzeni umysłu i pozwolenie, by światło słońca wplątało się we włosy, a cisza drzew uspokoiła myśli. Słońce nie tylko ogrzewa ciało — ono porządkuje rytm serca, koi napięcia, przypomina o prostocie istnienia.
Iść w stronę słońca to słuchać ziemi pod stopami, oddychać powietrzem, które było tu na długo przed nami, i czerpać z natury jej cierpliwą mądrość. Zieleń leczy zmęczoną psychikę, woda zmywa ciężar emocji, a rytm pór roku uczy, że wszystko ma swój czas: wzrost, odpoczynek, odpuszczanie. W tej bliskości człowiek wraca do siebie — myśli zwalniają, lęk mięknie, a wewnętrzny chaos znajduje ukojenie.
Iść w stronę słońca znaczy zaufać, że kontakt z naturą przywraca równowagę: rozjaśnia umysł, wzmacnia spokój i daje ciche poczucie sensu. To droga, na której psychika oddycha pełniej, a dusza przypomina sobie, że jest częścią większej, żywej całości.
Fenomen natury polega na tym, że nie wymaga od nas niczego. Nie ocenia, nie przyspiesza, nie oczekuje reakcji. Dzięki temu psychika może się regenerować, a napięcie — powoli się zmniejszać. W świecie pełnym bodźców i presji, obcowanie z naturą staje się nie luksusem, lecz potrzebą. To powrót do równowagi, do ciszy, w której łatwiej usłyszeć samego siebie.
Kiedy obcuję z naturą, mam wrażenie, że świat na chwilę przestaje mnie pytać, kim jestem i dokąd zmierzam. Drzewa nie oczekują odpowiedzi, wiatr nie popędza myśli, a cisza — paradoksalnie — mówi najwięcej. To właśnie tam moja psychika oddycha pełniej, jakby wreszcie mogła zdjąć z siebie ciężar codziennej uważności.
Babcia: Chodź syneczku, pójdziemy na spacer...
Z pozdrowieniami, babcia Pola :)
fotki ze spaceru








O, mój wnusio skończył 4 lata:-)
OdpowiedzUsuńGdy wspomniałaś o pokarmie dla serca, od razu pomyślałam o 3 rzeczach:
przebywanie z wnukiem, spacery, sztuka...
Bez żadnego z tych składników nie potrafię już żyć, nawet jeśli sztuka nie jest przez duże S.
Pozdrowienia od babci Jotki:-)
To prawda Jotko, przepadłyśmy! :) :) :)
UsuńKażda chwila spaceru to moment naszej jedności z przyrodą. Wtapiamy się w nią, albo to ona w nas wnika. Również je uskuteczniam, najbardziej kiedy mogę z wnuczką (5 i pół roku ). Czasami efektem są wersy, które składam od czasu do czasu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Witam Cię Bogusiu na moim blogu. Miło, że zajrzałaś i zostawiłaś miły ślad. Pozdrawiam ciepło...
UsuńDziecięca mądrość potrafi zawstydzić niejednego dorosłego. Też kocham przebywać na łonie przyrody, co mnie po prostu odpręża. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTo piękne, co napisałaś Karolinko...
UsuńMoje wnuki dużo starsze, ale też mają serca na właściwym miejscu...
OdpowiedzUsuńI ja lubię chodzić w stronę słońca... i to nie tylko w czasie wędrówek...
Jak ja Ciebie rozumiem, Stokrotko :)
UsuńMądrość dzieci nie raz czegoś nas uczy i daje dużo do myślenia.
OdpowiedzUsuńWitaj Polu
OdpowiedzUsuńTak, dzieci potrafią zaskoczyć. A zdjęcia piękne.... Poszłabym z na taki spacer.
Pozdrawiam bielą za oknem