We wrześniu br minęło dokładnie 40 lat, odkąd po raz pierwszy stanęłam przed gronem uczniowskim w klasie.
Fizyka- wszechświat zdecydował, bo to był kompletny przypadek. A potem była matematyka.
Hmmm.... Gdybym wtedy miała tę wiedzę, co teraz...
Wówczas byłam kompletnie „zielona” i bez doświadczenia. Ale z sercem i umysłem otwartym i pełnym wspaniałej energii...
Dzisiaj znów stoję w tym samym miejscu. Zupełnie inna. Dziś mogę czarować uczniów wiedzą, przeskakiwać z tematu na temat w obrębie zagadnienia i nie tylko, robić dygresje, wiązać teorie, intrygować świadomie, wzbudzać zainteresowanie...
I wciąż się rozwijam. A nie ma nic wspanialszego, jak poszerzać swoje zainteresowania, a przy tym zdobywać wiedzę, którą można zaintrygować młodych ludzi.
Energia...
Kiedyś sprowadzałam ten temat do pojęcia, wzoru, zadania, prostych przykładów z życia i koniec...
Zresztą, program nauczania wymagał w zasadzie tyle.
A dzisiaj? Ojeju!
Ile ja już, choćby tutaj, napisałam postów o energii, o koherencji serca, tudzież, o emocjach...
Na początku XX wieku Albert Einstein odkrył, że świat fizyczny jest złożony z czystej energii, której nie można zniszczyć, a jedynie można ją zmienić na inną formę energii czy materii, bez strat podczas tej zmiany [zasada zachowania energii] To odkrycie totalnie zmieniło sposób, w jaki wiele osób postrzegało różne, dziwne zjawiska. Świetnie można to wszystko opisać za pomocą cyklu życia chociażby liścia, który spadł z drzewa. Liść, kawałek drewna ulegają przemianom, opisanym jako obieg materii. A materia to wszystkie znane substancje. Z materii zbudowane są rośliny, zwierzęta i człowiek oraz środowisko. Z biologii zaś wiemy, że proste związki (np. woda, dwutlenek węgla czy sole mineralne) są przyswajane przez producentów w procesie fotosyntezy. Wytwarzane są z nich białka, cukry i tłuszcze budujące roślinę. Kiedy roślina zostanie zjedzona, związki zostają wykorzystane przez roślinożercę do budowy jego organizmu. Część materii zostaje wydalona, np. w postaci prostych związków nieorganicznych, jak woda i dwutlenek węgla w procesie oddychania. Drapieżniki zjadają roślinożerców i materia trafia z kolei do nich. Po śmierci każdego organizmu jego ciało jest rozkładane przez destruentów znów na proste związki chemiczne. Te znów są wykorzystywane przez producentów i obieg się zamyka. Podczas tej transformacji nie ginie ani jedna cząstka, energia wciąż krąży, tylko w innej postaci.
Energia, energia... ileż ona ma postaci i znaczeń...
Na przykład prawo przyciągania.
Prawo przyciągania tłumaczy fizyka kwantowa, bo ta energia, z której składa się wszechświat jest mierzalna metodami naukowymi poprzez określenie częstotliwości, z jaką każda cząsteczka energii wibruje. Energia złożona jest z atomów i cząsteczek, które poruszają się z ogromną prędkością, tworząc w ten sposób wibracje. Prawo przyciągania opiera się na tych wibracjach.
Wibracje rodzą się właśnie z naszych myśli, przekonań, emocji i uczuć. Z połączenia tego, co się dzieje w naszym umyśle, ciele i sercu, i tego, jakie zależności tworzą się między tymi częściami nas. I okazuje się, że również między innymi ludźmi, zwierzętami, roślinami, a nawet przedmiotami.
Wszyscy jesteśmy częścią wszechświata, czyli też jesteśmy energią. To co robimy, co myślimy, co czujemy, w jakie interakcje wchodzimy – to wszystko również jest energią, która krąży we wszechświecie. Krąży, rozumiesz?
Im jakiejś emocji, osobie, wydarzeniu czy relacji poświęcamy więcej naszej uwagi, tym skupiamy tam więcej energii i tworzymy mocniejsze wibracje. Zatem bardzo upraszczając – im więcej energii na czymś skupiasz, tym mocniejszy sygnał do wszechświata wysyłasz, a on nie ginie.
To wszystko sprowadza się do prostego przesłania – jeśli myślisz o tym, czego pragniesz, zwykle to dostajesz... Każda myśl, która pojawia się w naszym umyśle, zostaje tam. Im bardziej o czymś myślisz, tym bardziej tym wibrujesz, co przekłada się na to, że tym bardziej to przyciągasz. To Ty decydujesz, czy wibracja danej myśli będzie z czasem rosła, czy nie. Twoje myśli są niejako zaproszeniem „tego czegoś lub kogoś” do Twojego życia.
Czy nie zdarzyło Ci się, że intensywnie o kimś myślisz, a on/ona odzywa się nawet po długim czasie?
Każda relacja ma swoją „falę”, swój ton, swoją częstotliwość. Myśli i emocje wpływają na tę falę – dlatego często czujemy czyjąś obecność, zanim zadzwoni, albo myślimy o kimś i nagle dostajemy wiadomość. To nie przypadek, lecz zjawisko, które w psychologii nazywa się synchronizacją relacyjną, a w duchowości – rezonansem energetycznym.
Czy zatem można przyciągnąć drugą osobę samymi myślami?
Tak – ale nie w sposób magiczny ani kontrolujący. Możesz przyciągnąć czyjąś uwagę, obecność albo otwartość wtedy, gdy Twój stan emocjonalny, Twoje przekonania i Twoje intencje tworzą spójny przekaz i tylko wtedy, gdy:
twoja energia oddziałuje na sposób, w jaki ta osoba o Tobie myśli,
twoje emocje wpływają na jakość kontaktu,
twój obraz relacji wpływa na Twoje zachowania, a te – na dynamikę relacji
twoje myśli kształtują Twoją aurę – a ludzie reagują na nią intuicyjnie,
twoje intencje mogą być odczuwane przez drugą osobę nawet na odległość.
Najważniejszym elementem jest więc energia. Jeśli myślisz o kimś z napięciem, potrzebą, oczekiwaniem albo lękiem – tworzysz blokadę. Jeśli myślisz z czułością, spokojem, otwartością – tworzysz przepływ.
Wniosek- energia jest wszechmocna!
Z pozdrowieniami. Pola💝

Temat posta bardzo mi bliski:)
OdpowiedzUsuńPodobne energie się przyciągają:)
Pozdrawiam
Niezbita prawda, czujemy to sercem zawsze...
UsuńDobrego Pat!
Pięknego Nowego Roku w otoczeniu dobrych energii:):)
UsuńO tej blokadzie to prawda, w podstawówce miałam panią od fizyki, której wszyscy się bali. Gdy poznałam ją poza szkołą, blokada zniknęła, już nie drżałam ze strachu pod klasą...
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego:-)
Jotko, też taką miałam, tylko że w liceum. Postrach... Ja jestem jej przeciwieństwem. Stawiam na dialog i dobre relacje...
UsuńMiłego!
Tak, wiedza to nie tylko wzory i prawa. To żywa rzeka, która płynie przez człowieka. Ty nie uczysz fizyki, Ty nią czarujesz, jakbyś trzymała w dłoni iskrę z samego Wielkiego Wybuchu:-)
OdpowiedzUsuńEnergia naprawdę nie ginie, tylko znajduje nowe formy, nowe serca do poruszenia... Przecież wszyscy jesteśmy jednym wielkim drganiem.
Przytulam mocno WiS:***
Dziękuję
Usuńza piękny komentarz WiS. Kto, jeśli nie Ty💗. Buziam z opery😘🎶
Rozumiem doskonale co to znaczy siedzieć we własnych zainteresowaniach. Uważam, że szkoła ogólna jest fatalna, bo trzeba się uczyć rzeczy, których się nie chce, nie stosuje w życiu, nie potrafi i nie lubi. Sąd takie perypetie ze złymi stopniami i co za tym idzie, złą samooceną. Ja za młodu byłam zniechęcana tymi sprawami do edukacji.
OdpowiedzUsuńAle nauka w ukochanej dziedzinie to wspaniała przygoda, która mogłaby w zasadzie nie mieć końca.
Baaaardzo mi miło Aniu, że się odezwałaś i zostawiłas swoje spostrzeżenie. Pozdrawiam Cię milutko :)
UsuńLubię sobie czasem w ten sposób myśleć. Pozytywne podejście prostuje wiele dróg.
OdpowiedzUsuńPrzyjemnego weekendu i przedświątecznego czasu.🫶
Pozytywne myśli, energia robi wiele dobrego. Cóż, fizyki nigdy nie lubiłam i nie rozumiałam ale napisane pięknie. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńWitaj Polu
OdpowiedzUsuńPiękna refleksja. Pomyślałam, że mam bardzo podobne doświadczenia. Ja również byłam nauczycielką i naprawdę to lubiłam, zwłaszcza ten moment, gdy widać było błysk ciekawości w oczach uczniów. To niesamowite, jak wraz z doświadczeniem zmienia się sposób przekazywania wiedzy i jak bardzo rośnie świadomość energii, relacji i wpływu, jaki mamy na innych. Dobrze byłoby, gdyby nauczanie było nie tylko realizacją programu i sprawami administracyjnymi, ale przede wszystkim energia, którą się dzieli.
Pozdrawiam mglistą końcówką jesieni
Dzisiaj zaglądam do Ciebie na chwilę, bo tuż tuż Wigilia, Boże Narodzenie...
UsuńŻyczę Ci Polu ciepłej wigilijnej nocy, pełnej radości i bliskości. Niech Święta przyniosą wiele dobrych chwil, a dni je poprzedzające niech upłyną bez pośpiechu
Wow, ten tekst o energii wszechmocy naprawdę mnie poruszył. Czuję, że to, o czym piszesz, to nie tylko metafora, ale coś, co wiele osób może już odczuwać w sobie — choć nazywamy to różnie: intuicją, flow, obecnością „tu i teraz”.
OdpowiedzUsuń