Babie
lato minęło i jesień zrobiła kolejny krok- spochmurniała. Teraz
jest typowa- chłodna, wilgotna, z przepięknie spadającymi liśćmi, pożółkłą trawą i poranną mgłą.
Ale nadal kolorowa.
Ale nadal kolorowa.
Wyszłam
dziś, po tygodniu intensywnej pracy od świtu do nocy, i porozglądałam
się wokół. Ojej! jak pięknie! Jaki klimat niesamowity! Chociaż buro i ponuro!
Założyłam
trapery i zrobiłam mały spacerek po ogrodzie. Hmmm… trochę smutno mi się
zrobiło, gdy stwierdziłam, że tu i ówdzie potrzebny jest czas i
ręka ludzka. Mój ogród a' la nature, nie jest łatwy w utrzymaniu. Tu liści tyle, które natychmiast zgrabić byłaby potrzeba. Tam
oleandry w ciężkich donicach do schowania przed zimą. Gdzie indziej
coś jeszcze… Tyle pracy! Zawsze w takich sytuacjach przemyka mi myśl, że
gdybym miała tylko mieszkanie w bloku… Ale ta myśl na szczęście
szybko znika.
Przecież zdążę! Zawsze mi się udaje, więc i w tym roku dam radę :)
W
sadzie napotkałam jeszcze trochę jabłczanych niedobitków. Są
piękne, przepyszne i pachną jesienią. Gdy włożyłam je do
drucianego koszyka, wpadłam w zachwyt nad urodą tej kompozycji.
Szybciutko ułożyłam na podstawce, i pobiegłam po aparat, aby
utrwalić chwile przez zmrokiem. Nie jestem mistrzynią fotografii,
nauka tej sztuki nadal przede mną, ale sama z tym zabawa, daje mi dużo radości. Zapraszam do mojej jesiennej galeryjki. Swieżutkiej...
Pozdrawiam Cię Drogi Czytelniku :)
Pola
Wspaniała jesień u Ciebie Polu, a poidełko dla ptaków śliczne. Pozdrawiam serdecznie.:)
OdpowiedzUsuńDziękuję Lenko :) Serdeczności ślę do Ciebie :) Dziś piękne słoneczko wyłania się z mgieł... Zapowiada się cudowny dzień :)
Usuń